Pierwszą rzeczą, którą egzaminator sobie uświadamia, porównując treść snu i myśli senne, jest to, że wykonano tutaj świetną robotę kondensacji.
Sen jest krótki, ubogi, lakoniczny w porównaniu z zakresem i bogactwem myśli sennych.
Zapisany sen zajmuje pół strony; analiza, która zawiera myśli senne, wymaga sześć, osiem lub dwanaście razy więcej miejsca.
Relacja zmienia się dla różnych snów; o ile udało mi się sprawdzić, nigdy nie zmienia swojego znaczenia.
Z reguły nie docenia się ilości kompresji, która ma miejsce, biorąc myśli senne ujawnione jako kompletny materiał, podczas gdy dalsza praca interpretacyjna może ujawnić nowe myśli ukryte za snem.
Wspomnieliśmy już, że nigdy nie można być pewnym pełnej interpretacji snu; nawet jeśli rozwiązanie wydaje się satysfakcjonujące i kompletne, zawsze istnieje możliwość, że ten sam sen ujawni inne znaczenie.
Tempo kondensacji jest zatem - ściśle rzecz biorąc - nieokreślone. Przeciwko twierdzeniu, że z dysproporcji między treścią snu a myślami sennymi należy wyciągnąć wniosek, że rozległa kondensacja materiału psychicznego ma miejsce w tworzeniu snów, można podnieść sprzeciw, który na pierwszy rzut oka wydaje się dość przekonujący.
Często mamy wrażenie, że śniliśmy bardzo dużo przez całą noc, a następnie zapomnieliśmy o większości z nich.
Sen, który pamiętamy po przebudzeniu, byłby wtedy jedynie pozostałością całej pracy snu, która prawdopodobnie byłaby równa rozmiarem myślom sennym, gdybyśmy mogli je całkowicie zapamiętać.
Z pewnością jest w tym trochę prawdy; nie można się oszukiwać, obserwując, że sen jest najwierniej odtwarzany, gdy próbujemy go sobie przypomnieć wkrótce po przebudzeniu, a jego pamięć staje się coraz bardziej fragmentaryczna pod wieczór.
Z drugiej jednak strony można uznać, że poczucie, iż śniło się znacznie więcej, niż można odtworzyć, bardzo często opiera się na iluzji, której pochodzenie zostanie wyjaśnione później.
Co więcej, założenie kondensacji w pracy nad snem nie jest dotknięte możliwością zapomnienia snu, ponieważ jest to udowodnione przez wyobrażeniowe masy należące do poszczególnych fragmentów snu, które zostały zachowane.
Jeśli duża część snu rzeczywiście została utracona w pamięci, to dostęp do nowej serii myśli sennych jest zablokowany.
Nieuzasadnione jest oczekiwanie, że utracone fragmenty snu również odnosiłyby się tylko do tych myśli, które już znamy z analizy tych, które zostały zachowane.
Du Prel stwierdza w pewnym momencie (1885, 85), że jest absolutnie pewne, że miał miejsce proces kondensacji serii pomysłów.
Ze względu na obfitość pomysłów, które analiza przynosi na każdy pojedynczy element treści snu, niektórzy czytelnicy będą mieli wątpliwości co do zasady, czy wszystko, co przychodzi na myśl później podczas analizy, można zaliczyć do myśli sennych, tj. czy można założyć, że wszystkie te myśli były już aktywne podczas stanu snu i przyczyniły się do powstania snu?
Czy nie jest raczej tak, że podczas procesu analizy powstają nowe połączenia myślowe, które nie były zaangażowane w tworzenie snu?
Mogę tylko częściowo zgodzić się z tą wątpliwością.
Z pewnością prawdą jest, że indywidualne połączenia myślowe powstają tylko podczas analizy; ale zawsze można się przekonać, że takie nowe połączenia powstają tylko między myślami, które są już połączone w inny sposób w myślach sennych; nowe połączenia są niejako bocznikami, zwarciami, możliwymi dzięki istnieniu innych i głębiej leżących ścieżek łączących.
W przypadku większości mas myśli odkrytych w analizie należy przyznać, że były one już aktywne w tworzeniu snu, ponieważ kiedy ktoś pracował przez łańcuch takich myśli, które wydają się być niezwiązane z tworzeniem snu, nagle natrafia na myśl, która, reprezentowana w treści snu, jest niezbędna do interpretacji snu, a jednak nie była dostępna w żaden inny sposób niż poprzez ten łańcuch myśli.
Porównajmy na przykład sen o monografii botanicznej, który wydaje się być wynikiem zadziwiającego wyczynu kondensacji, nawet jeśli nie w pełni przekazałem jego analizę.
Ale jak powinniśmy sobie wyobrazić stan umysłu podczas snu, który poprzedza śnienie?
Czy wszystkie myśli senne istnieją obok siebie, czy przechodzą jedna po drugiej, czy też kilka jednoczesnych ciągów myślowych powstaje z różnych ośrodków, które następnie się łączą?
Myślę, że nadal nie ma potrzeby tworzenia żywego obrazu stanu psychicznego podczas formowania snów.
Nie zapominajmy, że jest to kwestia nieświadomego myślenia i że proces ten może łatwo różnić się od tego, który postrzegamy w sobie podczas świadomego myślenia, któremu towarzyszy świadomość.
Ale fakt, że tworzenie snów opiera się na kondensacji, jest niezachwiany. Jak dochodzi do tej kondensacji?
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że spośród znalezionych myśli sennych tylko nieliczne są reprezentowane we śnie przez jeden z ich elementów wyobrażeniowych, powinniśmy dojść do wniosku, że kondensacja odbywa się poprzez pominięcie, ponieważ sen nie jest wiernym tłumaczeniem ani projekcją punkt po punkcie myśli sennych, ale najbardziej niekompletną i fragmentaryczną ich reprodukcją.
Ten wgląd, jak wkrótce zobaczymy, jest bardzo wadliwy. Ale najpierw oprzyjmy się na nim i zadajmy sobie dalsze pytanie: jeśli tylko kilka elementów z myśli sennych wchodzi w treść snu, jakie warunki determinują ich wybór?
Aby uzyskać informacje na ten temat, zwróćmy teraz uwagę na elementy treści snu, które musiały spełnić warunki, których szukamy.
Sen, do którego powstania przyczyniła się szczególnie silna kondensacja, będzie najkorzystniejszym materiałem do tego badania. Wybrałem sen o monografii botanicznej opisany na str. 183 i nast.
Treść snu: Napisałem monografię jakiegoś gatunku rośliny (nieokreślonego).
Książka leży przede mną, a ja przewracam strony kolorowej planszy.
Do kopii dołączony jest zasuszony okaz rośliny.
Najbardziej uderzającym elementem tego snu jest monografia botaniczna.
Wynika to z wrażeń dnia, w którym śniłem; faktycznie widziałem monografię rodzaju "Cyclamen" w oknie księgarni.
Wzmianki o tym rodzaju brakuje w treści snu, w którym pozostaje tylko monografia i jej związek z botaniką.
"Monografia botaniczna" natychmiast udowadnia swój związek z pracą na temat kokainy, którą kiedyś napisałem; od kokainy połączenie myślowe przechodzi z jednej strony do Festschrift i pewnych procesów w laboratorium uniwersyteckim, z drugiej strony do mojego przyjaciela, okulisty dr Königsteina, który odegrał rolę w wykorzystaniu kokainy.
Dr K. przypomina mi również o przerwanej rozmowie, którą odbyłem z nim poprzedniego wieczoru i wielu przemyśleniach, które miałem na temat wynagrodzenia za usługi medyczne wśród kolegów.
Ta rozmowa jest teraz aktualnym bodźcem snu; monografia cyklamenu jest również aktualna, ale o obojętnym charakterze; jak widzę, "monografia botaniczna" snu okazuje się pośrednią wspólnością między dwoma doświadczeniami dnia, przejętymi w niezmienionej formie przez obojętne wrażenie, połączone z psychicznie znaczącym doświadczeniem przez najszersze powiązania asocjacyjne.
Jednak nie tylko złożona idea "monografii botanicznej", ale także każdy z jej elementów "botaniczny" i "monografia" osobno wchodzi coraz głębiej w plątaninę myśli sennych poprzez liczne połączenia.
Botaniczne" obejmuje wspomnienia o osobie profesora Gärtnera, o jego kwitnącej żonie, o mojej pacjentce, która ma na imię Flora, i o kobiecie, o której opowiedziałem historię zapomnianych kwiatów.
Gärtner odnosi się teraz do laboratorium i rozmowy z Königsteinem; obaj pacjenci są wspomniani w tej samej rozmowie.
Ścieżka myśli rozgałęzia się od kobiety z kwiatami do ulubionych kwiatów mojej żony, których drugi koniec znajduje się w tytule monografii, na którą spojrzałem w ciągu dnia.
Ponadto "botaniczny" przywołuje epizod z gimnazjum i egzamin uniwersytecki, a nowy temat poruszony w tej rozmowie, czyli moje hobby, jest powiązany z łańcuchem myśli zaczynającym się od zapomnianych kwiatów poprzez pośrednictwo mojego żartobliwie nazywanego ulubionego kwiatu, karczocha; za "karczochem" kryje się wspomnienie Włoch z jednej strony i sceny z dzieciństwa z drugiej, dzięki której otworzyłem swój związek z książkami, który od tego czasu stał się intymny.
"Botanical" jest zatem prawdziwym punktem węzłowym, w którym spotyka się wiele ciągów myślowych dla snu, które, mogę cię zapewnić, zostały słusznie połączone w tej rozmowie.
Tutaj znajdujemy się w środku fabryki myśli, w której, podobnie jak w arcydziele Webera we śnie, poruszane są dwa tematy: jednostronność moich studiów i kosztowność mojego hobby.
Z tego pierwszego badania można odnieść wrażenie, że elementy "botaniczny" i "monografia" znalazły się w treści snu, ponieważ mogą mieć najszerszy kontakt z większością myśli sennych, tj. reprezentują punkty węzłowe, w których spotyka się wiele myśli sennych, ponieważ są one niejednoznaczne w odniesieniu do interpretacji snów.
Fakt leżący u podstaw tego wyjaśnienia można również wyrazić inaczej, a następnie powiedzieć: Każdy z elementów treści snu okazuje się być przesadzony, aby być reprezentowanym kilka razy w myślach sennych.
Dowiadujemy się więcej, gdy badamy inne składniki snu pod kątem ich występowania w myślach sennych.
Kolorowa płytka, którą otwieram (por. analiza str. 185 f.) odnosi się do nowego tematu, krytyki mojej pracy przez kolegów, a także do jednego już reprezentowanego we śnie, mojego hobby, a także do wspomnienia z dzieciństwa, w którym rozbieram książkę z kolorowymi płytkami; wysuszony okaz rośliny dotyka gimnazjalnego doświadczenia zielnika i szczególnie podkreśla to wspomnienie.
Widzę więc naturę związku między treścią snu a myślami sennymi: Nie tylko elementy snu są kilkakrotnie określane przez myśli senne, ale poszczególne myśli senne są również reprezentowane we śnie przez kilka elementów.
Ścieżka asocjacji prowadzi od jednego elementu snu do kilku myśli sennych, od jednej myśli sennej do kilku elementów snu.
Formacja snu nie odbywa się w taki sposób, że pojedyncza myśl senna lub grupa takich myśli stanowi skrót treści snu, a następnie kolejna myśl senna stanowi kolejny skrót jako reprezentację, na przykład tak, jak przedstawiciele są wybierani z populacji, ale cała masa myśli sennych podlega pewnemu przetwarzaniu, zgodnie z którym najbardziej i najlepiej wspierane elementy wyróżniają się, aby wejść do treści snu, na przykład analogicznie do wyborów za pomocą listy.
Niezależnie od tego, który sen poddaję podobnemu rozbiorowi, zawsze znajduję potwierdzenie tych samych zasad, że elementy snu są tworzone z całej masy myśli sennych i że każdy z nich wydaje się być określony kilka razy w stosunku do myśli sennych.
Z pewnością nie jest zbyteczne demonstrowanie tego związku treści snu i myśli sennych za pomocą nowego przykładu, który charakteryzuje się szczególnie pomysłowym przeplataniem wzajemnych relacji.
Sen pochodzi od pacjenta, którego leczę z lęku w zamkniętych pomieszczeniach.
Wkrótce stanie się jasne, dlaczego czuję się zmuszony opisać ten wyjątkowo pomysłowy sen w następujący sposób: Podróżuje z dużą grupą na ulicę X, gdzie znajduje się skromny zajazd (co nie jest poprawne).
W pokojach gospody wystawiany jest teatr; czasami jest publicznością, czasami aktorem.
Na koniec mówi się, że trzeba się przebrać, aby wrócić do miasta.
Część personelu zostaje wysłana do pokoi parterowych, inni na pierwsze piętro.
Następnie wybucha kłótnia.
Ci na górze denerwują się, że ci na dole jeszcze nie skończyli, więc nie mogą zejść.
Jego brat jest na górze, on jest na dole i jest zirytowany na brata za to, że jest tak popychany.
Nawiasem mówiąc, już po ich przybyciu zdecydowano, kto będzie na górze, a kto na dole.
Następnie idzie samotnie przez wzgórze, które X Street prowadzi do miasta, i idzie tak ciężko, tak mozolnie, że nie może się ruszyć.
Starszy pan dołącza do niego i narzeka na króla Włoch. Pod koniec wzgórza idzie mu się znacznie łatwiej.
Dyskomfort podczas wspinaczki był tak oczywisty, że po przebudzeniu przez chwilę wątpił, czy to sen, czy rzeczywistość.
Zgodnie z oczywistą treścią, sen ten trudno pochwalić.
Interpretację zacznę od fragmentu, który śniący opisał jako najbardziej klarowny.
Dolegliwość wyśniona i prawdopodobnie odczuwana we śnie, mozolne wznoszenie się z dusznością, jest jednym z objawów, które pacjent rzeczywiście wykazywał wiele lat temu i w tamtym czasie był odnoszony do (prawdopodobnie histerycznie udawanej) gruźlicy w połączeniu z innymi zjawiskami.
Jesteśmy już zaznajomieni z tym uczuciem zahamowania chodzenia, charakterystycznym dla snów, ze snów wystawowych i ponownie odkrywamy, że jest on używany jako materiał zawsze gotowy pod ręką do celów innej reprezentacji. Część treści snu, która opisuje, jak wspinaczka była trudna na początku i stała się łatwa na końcu wzgórza, przypomniała mi dobrze znany mistrzowski wstęp do Sappho autorstwa Alphonse'a Daudeta.
Tam młody człowiek niesie swoją ukochaną po schodach, początkowo lekką jak piórko; ale im dalej się wspina, tym cięższa jest ona na jego ramionach, a ta scena jest przykładem przebiegu związku, poprzez przedstawienie którego Daudet chce upomnieć młodego człowieka, aby nie marnował poważniejszych skłonności do dziewcząt o niskim pochodzeniu i wątpliwej przeszłościDoceniając to przedstawienie poety, pomyśl o znaczeniu snów o schodach podanych w sekcji dotyczącej symboliki.
Chociaż wiedziałem, że mój pacjent niedawno miał i zerwał romans z damą z teatru, nie spodziewałem się, że moja interpretacja będzie uzasadniona.
W Sappho również było odwrotnie niż we śnie; w tym ostatnim wspinaczka była początkowo ciężka, a później lekka; w powieści służyło to tylko symbolice, gdy to, co początkowo było lekkie, ostatecznie okazało się ciężkim brzemieniem.
Ku mojemu zdumieniu, pacjent zauważył, że interpretacja była bardzo zgodna z treścią sztuki, którą widział w teatrze poprzedniego wieczoru.
Sztuka nosiła tytuł Rund um Wien (Wokół Wiednia) i dotyczyła życia dziewczyny, która początkowo szanowana, następnie staje się demimonde, wchodzi w relacje z wysoko postawionymi ludźmi, w ten sposób "wznosząc się", ale ostatecznie "schodząc" coraz bardziej.
Sztuka przypominała mu również inną, wystawianą przed laty, zatytułowaną "Od kroku do kroku", w której schody składały się z kilku stopni.
Teraz dalsza interpretacja. Aktorka, z którą był w ostatnim związku, mieszkała na X Street.
Na tej ulicy nie ma żadnego pubu. Jednak kiedy spędził część lata w Wiedniu ze względu na tę kobietę, zatrzymał się w małym hotelu w pobliżu.
Wychodząc z hotelu, powiedział do woźnicy: "Cieszę się, że przynajmniej nie dostałem żadnego robactwa!
Woźnica odpowiedział: "Ale jak możesz tam nocować! To w ogóle nie jest hotel, tylko pub".